
Wchodzę do organizacji. Na pierwszy rzut oka wszystko gra.
Mogłabym zamknąć audyt po godzinie i powiedzieć: „dojrzała organizacja”. Tylko że potem zaczynam rozmawiać z ludźmi i wtedy obraz się psuje. Ludzie są:
Nie mówią wprost, ale między zdaniami słychać:
Niektórzy mówią, że to „problem z motywacją”, albo problem z komunikacją, ale tak naprawdę to informacja o tym, jak działa system.
Prawdziwe myśli zespołu nie ujawniają się w ankietach. One wychodzą w zachowaniach, szczególnie u ludzi doświadczonych.
Zespół pracuje razem od kilku lat. Ludzie znają proces, znają siebie, są samodzielni. Podczas mapowania procesu wszystko wygląda poprawnie, aż do momentu podejmowania decyzji. Jedna z najbardziej doświadczonych osób, przy niestrategicznych decyzjach operacyjnych, regularnie pyta koleżankę o zdanie. Pierwsza odpowiedź: „Z szacunku, współpracujemy długo, lubię skonsultować.” Brzmi dobrze, tylko że rozmowa idzie dalej. Po chwili wychodzi, że:
Pada zdanie, które jest esencją ukrytego chaosu:
„Jeśli szef zapyta, mogę powiedzieć, że to było z nią skonsultowane. Wtedy jestem bezpieczna.”
I tutaj jest nasz klucz: to nie jest konsultacja dla jakości, podjęcia najlepszej biznesowej decyzji. To konsultacja dla ochrony. Decyzja formalnie należy do jednej osoby, ale faktycznie jest rozproszona, żeby nikt nie został sam z pełną odpowiedzialnością. Tu nie ma braku kompetencji, tu działa mechanizm obronny w środowisku, w którym konsekwencje bywają nieprzewidywalne, a „błąd” kosztuje więcej niż bezczynność.
Ukryty chaos nie krzyczy, to nie są porozrzucane dokumenty ani sparaliżowane procesy. On sączy się powoli. Najczęściej wygląda tak:
Na zewnątrz: stabilnie, ale w środku: napięcie, cynizm, zmęczenie. Ukryty chaos, bałagan jest groźniejszy niż ten jawny, ponieważ jawny chaos mobilizuje zespół, zarząd a ukryty chaos wypala pomału. W jawnym chaosie wszyscy widzą problem i jest zgoda, że trzeba działać. W ukrytym chaosie „oficjalnie” jest dobrze, więc realne problemy lądują w kuchni, na korytarzu i w prywatnych rozmowach. Organizacja zaczyna tracić:
Bez jednego spektakularnego błędu. Po cichu.
Jeśli zarząd chce sprawdzić, czy w organizacji działa ukryty chaos, nie trzeba zaczynać od wielkich programów kulturowych. Wystarczy spojrzeć na kilka twardych sygnałów z operacji. Ukryty chaos najczęściej objawia się tym, że ludzie optymalizują nie pod jakość ani szybkość, tylko pod minimalizację ryzyka osobistego. Widać to w danych:
To są wskaźniki, które pokazują nie „nastroje”, tylko realny koszt ukrytego chaosu: spadek przepustowości, jakości i odporności operacyjnej.
Z całą pewnością nie zaczyna się od nowej procedury, ponieważ będzie kolejnym pustym dokumentem, bez wdrożenia. Należy zidentyfikować problem, nazwać go oraz znaleźć te punkty, w których ludzie muszą się asekurować. Dopiero potem:
Ukryty chaos jest destrukcyjny dla Twojego biznesu, dlatego jeśli w Twojej organizacji:
to możliwe, że chaos nie zniknął. On po prostu nauczył się nie rzucać w oczy i dlatego jest to jest najtrudniejsza wersja do naprawy. W firmach zajmuję się właśnie tym momentem: gdy na papierze wszystko działa, a organizacja zaczyna tracić sterowność.
